Spokój

Dawno już nie publikowałem żadnego tekstu. Wynika to być może z braku chęci i ochoty, braku potrzeby pisania i robienia czegokolwiek poza swoim głównym zadaniem.

A być może moja absencja wynika z odnalezionego wewnętrznego spokoju – e tam pierdolenie trzy po trzy. Ale owszem, mogę stwierdzić, że moje życie opanowała względna stabilizacja. Egzystencja nudna ale za to bezpieczna (flegmatycy chyba lubią taką). Czuję się trochę, a być może nawet mocno przekierowany. Moje hobby i dawniej główne zainteresowanie schodzi gdzieś na drugi a może i odleglejszy plan. Numerem jeden staje się rolnictwo, które daje mi sporo satysfakcji. Odczuwam wiele potrzeb ale spokój zawładnął moim życiem i wiele z nich jest tłumionych. Moje obecne życie jest czarno białe. Przyznaję, że brak w nim koloru – muszę w końcu je trochę przybrudzić.

Zyskałem sporo pewności siebie nie mniej nie dotyczy to każdej sytuacji. Co ciekawe jednego dnia przejmuję inicjatywę i czuję się liderem a drugiego całkowicie ją oddaję, dając możliwość wykazania się głównie najbliższym.

Bardzo mocno spadła mi wydajność pracy. Na dodatek nawet nie staram się coś z tym zrobić. Myślę, że zbyt dużo czasu tracę na myślenie, zresztą czasem nawet na nie wiadomo jakie tematy. Nie potrafię przez dłuższy czas skupiać się na czymś jednym dlatego lubię robić sobie przerwy, ewentualnie przechodzić z jednej roboty na drugą a potem znów z drugiej na pierwszą. Monotonia wykonywania jednego zajęcia zabija niemal kompletnie moją efektywność. Co ciekawe niezbyt mi przeszkadza ta sytuacja. Dzięki temu wszelkie planowanie jest mało skuteczne – ale ostatnio kilka dni w tą czy w drugą nie robi dla mnie większej różnicy – co ja się tam będę śpieszył.

Przydałoby mi się trochę więcej stresu. Spokój zbyt mocno ugruntowuje pozycję człowieka. Nie pozwala na wydobycie czegoś większego. Mam nadzieję, że będę w stanie sam przełamać ten marazm i nakierować swoje życie na troszkę większy pakiet doznań. Sobie i innym życzę umiarkowanej destabilizacji :).