Dzisiejsze przemijanie

Dawno nie pisałem ale nie czułem takiej potrzeby. Nie mniej dzisiaj chciałbym rozprawiać trochę na temat naszego życia.

Jak wygląda nasze dziś?! Ludzie w większości przypadków są zatraceni między życiem zawodowym a resztkami swojego osobistego życia. Ponieważ ja nie mam życia prywatnego powoli sprawy zawodowe stają się dla mnie priorytetem. Myślę jednak, że nie jestem odosobniony w tym temacie. Tak jak ja wielu ludzi nie chce się już zatrzymywać, przedkłada inne sprawy przed własnym interesem. Często czyni to kosztem własnego zdrowia, związku, rodziny. Myślę, że nie jest to dobre a na dodatek prowadzi do szybkiego wypalenia się. Nawet jeśli praca sprawia nam przyjemność z biegiem czasu nie mam przed oczyma większego celu, który stałby się naszym punktem nawigacyjnym. A nie mając tej latarni wypalamy się. Stajemy się kolejnymi szarymi człowieczkami. Dni stają się matowe a my dążymy do tak naprawdę nieistotnych dla nas celów.

Nie wiem dlaczego tak się dzieje ale także ja staję się szarakiem. Jestem niewdzięcznikiem a powinienem swoim czasem dziękować Bogu za istnienie i niczym słowik śpiewać piękną pieśń. Jednak nie robię tego a moje serce zalewa monotonia życia. Myślę, że smutek lepszy jest od takiego marazmu. Powoduje powstawanie uczuć – sprawia, że czujemy żal. Wiadomo, że życie powinno być przepełnione radością, ale nie każdy dzień może być słoneczny. Sęk w tym, żeby był jakiś. Bo szarość egzystencji zabija wszystko. A może powoduje to zbyt duże skupienie na oddalonym o jakiś czas celu.

Nie jestem przeciwnikiem planowania, ale życie dniem jutrzejszym staje się moją chorobą. Dzień dzisiejszy ma jakieś dziwne mniejsze znaczenie. A przecież czujemy i przeżywamy nasze życie tylko w tym momencie. Zamiast na przyszłości i oddalonych celach powinniśmy skupić się na teraz. Porzucić wszystkie bezwartościowe dla nas kwestie i skupić się bardziej na życiu. Życiu wewnętrznym i społecznym zarazem. Ważne są tak naprawdę więzi oraz nasze odczucia.

Dzisiejszy człowiek nie pokazuje swoich uczuć. Co najwyżej otwiera się w momentach słabości, choroby, jakiegoś załamania. Inaczej często współczesny człowiek nie mówi nam o sobie. Ogólnikowe jest dobrze albo tak sobie nie wyjaśnia zbyt dużo. Co ciekawe często można dowiedzieć się więcej o sytuacji kogoś tylko z plotek. Ludzie po prostu nie mówią sobie jak się czują. Z wiekiem tracą dziecinny dar mówienia o wszystkim. Kłamstwo niedopełniania siebie staje się codziennością. Sam jestem fałszerzem samego siebie.

Co ciekawe świat jest na tyle rozbudowany, że jest wiele zagłuszaczy naszego serca. Włączamy telewizję, radio, internet, grę czy bierzemy jakieś używki i otumaniamy samych siebie. Zapełniamy czas zniewolonego serca gównem, które staje się codziennością. Dawniej, kiedy jedynym wyzwaniem było zdobycie jedzenia więzi społeczne były bardzo silne. Współpraca dawała siłę pojedynczej jednostce. Napełniała serca otwartością, serdecznością. Jedzenie nie dzieli ludzi. Owszem, każdy potrzebuje innych porcji ale chociażby wspólny posiłek to dobry czas do budowania relacji. Co ciekawe nie mamy nawet czasu na wspólny posiłek. Nie staramy się nawet wspólnie zjadać upolowanego w biedronce jedzenia.

Sam jestem taki. W głębi duszy samotny i prawie już pusty. Tak naprawdę nie żyję – stałem się kolejną maszyną. Kolejną liczbą w statystykach. Oby inni ludzie mieli większą odwagę i wykazywali w swoim życiu inicjatywę serca. Ktoś kiedyś chyba dobrze napisał – „Miej serce i patrzaj w serce”.