Nic nie jest warte?!

Znów przychodzi taki moment, kiedy do mojego życia puka pustka. Jedyne co wiem to, że egzystuje. Trwam przy tym co nie zachwiane i dryfuję na tratwie zwanej życiem. W mojej historii zdarzają się chwile, w których jestem świadkiem czyjejś radości i uśmiechu – raduje to i moje serce. Jednak wiem, że chwile takie będą coraz rzadsze, dlatego już teraz nie chcę doświadczać żadnej przyjemności. Po co mam żyć chwilą, skoro ten moment i tak skończy się za kilka miesięcy. Po co mam czerpać radość z tego co piękne, skoro wiem, że potem czeka mnie jedynie szara codzienność.

A może jednak warto!? Może w życiu ważne są tylko chwile a my łapiemy je jak motyle. Biegamy (czekamy) za nimi przez wiele godzin (dni, miesięcy, lat) by ich schwytanie było czymś wyjątkowym i istotnym. Nie wiem. Na prawdę nie wiem, czy potrafię doświadczać radości i dawać 100% z siebie by potem znów tylko istnieć.

Z drugiej strony życie chwilą i cieszenie się każdym momentem ma swój urok. Być może nie warto uciekać przed życiem (tym radosnym prawdziwym), lecz stawić mu czoła. Być może muszę wyciągnąć tą kotwicę i wyposażyć mój okręt w wszystkie żagle by znów wypłynąć na pełne morze i cieszyć się każdą chwilą!?