Poczucie beznadziei

Huśtawka nastrojów rządzi życiem każdego człowieka. Już od kilku dni dopada mnie niż. Biorytm schodzi na samo dno dzięki temu mam zajawkę i poczucie humoru umarlaka. Dopada mnie moja życiowa beznadzieja. Niespełnione marzenia kłębią się we łbie niczym czarne burzowe chmury. Czekają tylko na tą chwilę by spuścić z łomotem wszystkie rzeczy które przygniotą moje serce. Pociesza mnie to, że po każdym deszczu znów pokazuje się słońce. Po każdym dole przychodzi wyż :).

Nie mniej martwi mnie, że skakanka złych nastrojów dopada mnie coraz częściej. To z pewnością wynik zbyt małej ilości pracy obecnie w moim życiu.  Czas na zastanowienie się nad swoim życiem pozwala zweryfikować kim jestem. A skoro nikim – to stan mego ducha a wraz z nim ciała pogarsza się. Stopniowo schodzi do otchłani rozpaczy. Wiem, że muszę walczyć, ale poczucie beznadziei nie pozwala. Nie chce mi się wziąć sprawy w swoje ręce. Nie chce mi się też podnosić. Nieudolny człowiek niech leży a ścierwo niech go przykryje i ziemia niech to wszystko zabierze. Niech chociaż pożywią się moim obłędem chwasty. Niech wyciągną to poczucie beznadziei ze mnie mniszki, ostrożnie, maki, rumiany. Niech zamienią to wszystko w jaskrawość swych żółtych, czerwonych, czy różowych kwiatów. Niech będzie innym uciechą widok tego cudu.