W pogoni za marzeniem

Czy filmy opowiadające historie o ludzkich marzeniach i ich realizacji napędzają nas do spełniania własnych wyobrażeń?! Jak to jest, że nakręceni przeżyciem jakim jest film potrafimy chociaż przez chwilę uwierzyć w to co w głębi duszy dla nas ważne i istotne a potem stygniemy, przestajemy odbierać stację marzeń w naszym sercu i znów otaczamy się codziennością. Iluzja koloru w naszym życiu zostaje przyciemniona przez powszedniość naszej egzystencji.
Jak to jest, że ułamkami chwil zdobywamy się na wzloty by iść w stronę pragnień, po czym większość naszego życia zajmują nam sprawy dla nas nudne,  istotne jedynie z punktu finansowych korzyści?

Jak to jest, że zamieniamy jedne ważne cele na drugie. Nie kończymy priorytetowych dla nas tras, a na naszym kompasie życia stawiamy nowe punkty?! Zacieramy dawne ślady upragnionego szczęścia czymś innym, mniej istotnym ale za to możliwszym do wykonania. Im jesteśmy starsi w większości przypadków coraz bardziej zmniejszamy sobie stopień kolejnych pragnień. Lista odłożonych w niepamięć marzeń staje się tak długa, że zapominamy. Zapominamy kim w głębi duszy jesteśmy. Zamiast wyjść na przeciw światu z własnym ja pokazujemy określony standard, obrany przez społeczeństwo schemat, który odciąga nas od rzeczy ważnych a skupia na tym co na mamy na wyciągnięciu ręki.

Dlaczego taki jestem i ja? Dlaczego przyjmuję określony scenariusz życia a nie kreuję swojej postaci sam. Dlaczego bycie kimś wyjątkowym wciąż w wielu kwestiach staje się piętnem swojego autora. Czy to strach tego unikatowego zlepku myśli i czynów powoduje u innych lęka przed nieznanym, czy też prawdziwość serca pełnego marzeń u innych znieczulicę? Świat schematycznych klonów jest nudny. Nie ma w nim nic wyjątkowego. Całe szczęście, że są śmiałkowie których odwaga pozwala przełamywać wszelkie granice.

Wierzmy w nasze marzenia. Gońmy je i realizujmy. Nakręcajmy się nimi. Po prostu żyjmy!!!